niedziela, 5 maja 2013

ZMIANA

Ym... to tak. Trochę minęło od mojego ostatniego wpisu, no z 2,5 roku około. Przez ten czas się zmieniłem. Chyba na plus. Już tak nie jęczę jak baba nad życiem. Jestem pewniejszy siebie i ogólnie nabrałem dystansu do tego wszystkiego, mam czasami chwile słabości, ale w porównaniu do przeszłości jest spoko. Tak w skrócie co się działo przez ten czas. Studia okazały się kompletnym niewypałem z kilku powodów, raz, że małe miasto, także mentalność ludzi specyficzna, dwa, że nie radziłem sobie z Geometrią Wykreślną oraz planem zajęć. Tak, planem zajęć, nie potrafię funkcjonować jak mam ciągle na 7 czy 8 rano, nie mój typ życia. Trzy, że nie podpasowali mi ludzie na roku, ogólnie taka hołota. Trochę poimprezowałem i zwinąłem się po miesiącu do dorywczej pracy. W marcu gdzieś dostałem ofertę już od poważniejszego pracodawcy z poważną pensją :). Kit, że ta praca polegała trochę na manipulacji ludźmi, znieczuliła mnie trochę i dodała pewności siebie, według mnie tego właśnie potrzebowałem. Pracowałem tak do sierpnia, płacili nieźle ale byłem ciągle poza "życiem towarzyskim", po co mi pieniądze skoro nie mam na co ich wydawać? Zapisałem się na studia do większego miasta co okazało się strzałem w 10. Wreszcie trafiłem na kierunek i ludzi, których w miarę jako tako lubię. Ba! Dzięki doświadczeniom z pracy jestem tam "kimś". Teraz nie mogę narzekać na życie towarzyskie czy finanse, jest spoko :). Dziewczyny w prawdzie nie miałem, ale wiem, że mógłbym mieć, bo są "chętne", tyle że jakoś mi nie odpowiadają. No chyba, że mówimy o otwartym związku, to się zdarzało ;). Był pewien kryzys z Panią S., bo tak jakby mnie wykorzystała (jako powinienem się cieszyć, wiem, ale wtedy liczyłem na coś więcej), ale traktuje to jako sukces, bo niezła z niej laska, nie z "mojej ligi", więc chylę sobie czoła :D. Zdarzył się jeden epizod z Panią ze Śląska, która wcześniej gościła na tym blogu ;). W ferie zimowe koniecznie chciałem gdzieś uciec i tak jakoś bez większych planów zorganizowałem sobie wycieczkę do Rybnika. Zupełnie przypadkowo wypadło, że to walentynki, SERIO! Było naprawdę cudowanie, spełniło się jedno z moich marzeń z przeszłości, usłyszałem od kogoś, że mnie kocha. W prawdze oboje byliśmy po spożyciu... no ale parę dni później, chciała o tym wszystkim zapomnieć. Było ciężko, ale przeżyłem. Zresztą odrzucenie to dla mnie chleb powszedni. Minął może miesiąc i teraz jedziemy wspólnie na koncert do stolicy. Wiem, że jest podekscytowana mną i koncertem. Niczego nie oczekuje od niej, no ale kto wie co się wydarzy, ogólnie jest pozytywnie. Martwi mnie trochę moje życie po studiach, po lichych studiach dodajmy, no ale mam nadzieję, że dzięki mojej kreatywności i kombinowaniu sobie poradzę ;).

Niechcący zapomniałem napisać o Batmance (raczej rozdział zamknięty na teraz) i Pani AG (kto wie, kto wie ;)).

W każdym razie jestem teraz szczęśliwszy niż w przeszłości. Pozdro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz