Dlaczego tak jest, że jak się jest szczerym w grupie, w stosunku do siebie, jak i częściowo innych to dana grupa nie traktuje Cię poważnie? Co innego, jakbym mówił każdemu co by chciał, a najlepiej każdemu za każdy atak/żart w moją stronę groził... wpierdol dawał.
Zapoznałem tą emo, z kumplami, na początku spoko, ale zaraz potem nagle wszyscy kurwa zaczęli mnie dyskredytować w jej oczach, zwrócili się przeciw mnie. W prawdzie tylko symbolicznie, ale boli... to, że ludzie z którymi się zadajesz, ufasz im, nagle Ci taką manianę odwalają. Jak mam odnieść jakikolwiek sukces towarzyski, gdy na każdym kroku ktoś komu ufam mnie "zabija"?
Druga sprawa, to że jestem trochę "ogrodnika pies, co sam nie weźmie, drugiemu nie da też". Zazdrość to przykra sprawa. Szczerze, mógłbym z nią być, ale tak do końca mi się nie podoba. Nie wiem, może zaryzykuje, żeby się nauczyć jak to jest w związku -> z ciekawości. Trochę takie chamskie wykorzystywanie ludzi. No ale, ja sam nie wiem co mam robić.
Kolejna rzecz; Nie chcę tyle czekać, by zacząć swoją podróż po świecie. Ale kit, zobaczę jak to się żyje na studiach, może trochę grosza odłożę.
Swoją drogą chciałbym polecić dwa utwory:
http://www.youtube.com/watch?v=afT0mXJ49kg - klasyka
http://www.youtube.com/watch?v=PD_beSSbzfs - HH, którego prawie w ogóle nie słucham.
Lubię słuchać je jak mam doła.
piątek, 9 września 2011
Dla ludzi trzeba być chamem
Etykiety:
koledzy,
kumple,
miłość,
przemyślenia,
przyjaźń,
przyszłośc,
studia,
życie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz