piątek, 9 września 2011

Dla ludzi trzeba być chamem

Dlaczego tak jest, że jak się jest szczerym w grupie, w stosunku do siebie, jak i częściowo innych to dana grupa nie traktuje Cię poważnie? Co innego, jakbym mówił każdemu co by chciał, a najlepiej każdemu za każdy atak/żart w moją stronę groził... wpierdol dawał.

Zapoznałem tą emo, z kumplami, na początku spoko, ale zaraz potem nagle wszyscy kurwa zaczęli mnie dyskredytować w jej oczach, zwrócili się przeciw mnie. W prawdzie tylko symbolicznie, ale boli... to, że ludzie z którymi się zadajesz, ufasz im, nagle Ci taką manianę odwalają. Jak mam odnieść jakikolwiek sukces towarzyski, gdy na każdym kroku ktoś komu ufam mnie "zabija"?

Druga sprawa, to że jestem trochę "ogrodnika pies, co sam nie weźmie, drugiemu nie da też". Zazdrość to przykra sprawa. Szczerze, mógłbym z nią być, ale tak do końca mi się nie podoba. Nie wiem, może zaryzykuje, żeby się nauczyć jak to jest w związku -> z ciekawości. Trochę takie chamskie wykorzystywanie ludzi. No ale, ja sam nie wiem co mam robić.

Kolejna rzecz; Nie chcę tyle czekać, by zacząć swoją podróż po świecie. Ale kit, zobaczę jak to się żyje na studiach, może trochę grosza odłożę.

Swoją drogą chciałbym polecić dwa utwory:
http://www.youtube.com/watch?v=afT0mXJ49kg - klasyka
http://www.youtube.com/watch?v=PD_beSSbzfs - HH, którego prawie w ogóle nie słucham.

Lubię słuchać je jak mam doła.

niedziela, 4 września 2011

Wiem, że nic nie wiem

I.
Nie chcę iść na studia, ani do pracy. Nic robić też nie chcę. Nie mam pojęcia co mam w życiu robić, kim być, co wyznawać. Lata lecą, nie chcę być już "taki stary". Strach pomyśleć jak będę miał 30 lat, później 40...

II.
Mały epizod "miłosny". Przemierzając miasto autem, zauważyłem dziewczynę z ciekawym stylem (rock/metal/emo), nie miałem jak zagadać, znalazłem ją później na Facebooku. Pogadaliśmy, okazało się, że nasi rodzice dobrze się znają, jej matka jest nawet chrzestną mojej siostry, a my bawiliśmy się razem w dzieciństwie. W zasadzie nic do niej nie czułem poza ciekawością co tak naprawdę siedzi w głowie ludziom emo. No dobra trochę pociągał mnie jej styl, lubię taki. Umówiliśmy się na spotkanie, było fajnie, chyba jej się spodobałem, albo po prostu lubi mnie jako kolegę. Charakter ma w porządku, wytłumaczyła mi, że emo dzieli się na różne formy i ona należy tylko do "scene", czyli interesuje ją ubieranie się jak emo - styl. Przyznała mi się, że ludzie często się z niej naśmiewają, szkoda mi się jej zrobiło. Dobra, iskier nie było. Nie lecę na nią, ale myślę, że warto będzie się z nią zaprzyjaźnić. Aaa i zapomniałem jestem 4/5 lat starszy :P.

III.
Mam kumpla, który od 2 lat jest w związku na odległość (dla mnie totalna abstrakcja) z Japonką (tak, mieszka w chuj daleko), codziennie gadają na skypie, piszą, etc. Ogólnie przez te kilka lat uzbierał sobie na wyjazd do niej. Na drugi koniec świata. I okazało się, że się kochają, poznał jej rodziców, przyjaciół, Japonię. Wrócił do kraju i postanowił, że ściągnie ją do Polski. Fajne plany, zazdroszczę mu wytrwałości. Btw. on ma tylko 18 lat, a uzbierał min. 4 tysiące złotych (nie należy do bogatych) i sam poleciał do Japonii. Respekt.

III, część druga.
Patrząc tak na jego związek uświadomiłem sobie, że tak naprawdę to ja nikogo jeszcze nie kochałem. Pociągał mnie przede wszystkim wygląd. Chociaż, mimo odległości, 4 lat znajomości nadal czuje coś do Pani, której dedykowałem ten wpis - http://nie-przystosowany.blogspot.com/2010/01/miao-byc-tak-pieknie.html
Nie wiem jak ona to robi, ale dla mnie jest prawie idealną kobietą. Może to głupie ale dla niej mógłbym spróbować zmienić wiarę (dla mnie jest to zaprzeczenie temu w co wierzyłem przez całe życie). Gdyby się okazało, że szczerze mnie kocha, byłbym skłonny rzucić studia, przeprowadzić się, znaleźć w jej okolicach prace. Być z nią.
Ale raczej to niemożliwe, nie jestem jej typem faceta... musiałbym należeć do tych fajnych, wyluzowanych i z 6 pakiem na brzuchu. Eh. Nie wiem, kurwa nie wiem, ostatnio spadło mi libido, czy coś. Na większość mam wyjebane. Apatia chyba.

IV.
Kilka dni temu poczyniłem pewne plany, które wydawały mi się wtedy fajne. Mianowicie, robię 3 letnie studia (inż albo lic), emigruję na 2 lata do Anglii podszkolić się w języku i wypierdalam na Wschód, zwiedzam kraje i gdzieś się osiedlam. Japonia, Korea Południowa, Chiny...