Tak mnie naszło podczas bezproduktywnym już chyba miesięcznym nic nie robieniu (komp -> filmy -> net -> muzyka cały dzień, raz na tydzień jakaś naprawdę mała impreza, nawet nie, spotkanie ze znajomymi i to nie zawsze, z tymi którymi bym chciał). W ogóle super, że doszedłem do takiego wniosku, ale nie wiem jak go rozwiązać, ponieważ nie wiem kim chcę być. Mam do wyboru kilka wersji, z których najbardziej charakterystyczne są: dobry i zły. Wiem co myślicie: bierz dobrego! No dobra, ale dobry to zazwyczaj ciota, a "miękkie faje" rzadko kiedy zaliczają. BANG! Więc mam swój pierwszy z tymczasowych celów w życiu, LASKI DUPCIE CIPKI! Jakież to prostackie, ale i pociągające. Z drugiej strony nie mogę wszystkiego łączyć z seksem prawda? W każdym razie po tej miesięcznej izolacji postanawiam bardziej otworzyć się na ludzi i naturę (brzmię jak jakiś hipis wiem, śmieszne co nie?). Muszę zwalczyć to lenistwo... kurwa tak to jest jak się z góry nie ma za planowego o czym chce się pisać. Pominąłem mnóstwo rzeczy i za szybko zmieniałem temat, pewnie nie nadążacie (ale komu by się chciało to czytać). Ogólnie potrzebuję jakiegoś celu w życiu. Niby studia, ale za chuja nie wiem co chcę robić. No dobra, po części wiem: kasa -> gaz łupkowy -> geologia -> studia, proste co nie? Pewnie, tyle że nie zdawałem geografii na maturze (tak mam 20 lat) i wątpię czy zdałem z matmy (udało mi się opanować panikę, proste, no ale mogę wybuchnąć 30 czerwca, a chuj z tym). Dobra mamy scenariusz, 30 się dowiem czy będzie geologia, czy nie. Jak się nie uda? Eee... lipiec i sierpień wkuwać matmę? O ja pierdolę! Nie to, że w wakacje nie spędzam 12h przed kompem, no ale 2 miesięczna przerwa od szkoły (uczenia się na bieżąco) to trudna sprawa dla mnie. Zresztą mam problemy z samodzielną nauką. Taki już jest mój ten słomiany zapał. O kurwa, znowu nie potrzebnie się rozpisałem, zdam albo nie zdam. W każdym razie teraz brakuje mi CELU, a może nie wiem, lepszego życia towarzyskiego? Mam paru znajomych, ale oni mi nie wystarczają, właściwie kumpluje się z większością tylko dlatego, że nie mam alternatywy. Wydają mi się nudni. Tak, wiem jestem kutasem. Inni mogą myśleć tak samo w stosunku do mnie, no ale tacy już są ludzie, że sami wybierają kto jest dla nich interesujący i z nim spędzają czas. Zazwyczaj to ja (tylko jak czuję się pewny siebie, nie zagrożony, lepszy, ogólnie mam wyjebane) muszę "rozkręcać" towarzystwo robieniem z siebie idioty. Przynajmniej inni się też łapią trochę dystansu do siebie i jest śmieszniej. Muszę ograniczyć mój kontakt z komputerem, to głownie przez niego mam problemy jakie mam. Spróbuje sobie jakoś zorganizować czas by korzystać z niego jak najmniej potrafię. Kurwa, 4 rano, jutro wstanę pewnie o 14... Aaaa no i jeszcze muszę uprawiać jakiś sport, tak dla zdrowia, kondycja i zwiększenie wytrzymałości zawsze się przydaje.
Dobra, pora spać, jutro drewno, rodzina, natura i może coś ze sportem i przyjaciółmi + praca. Ciekawe jak to spieprzę...
sobota, 4 czerwca 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)