Wiec... myslalem, ze kolejny raz mi sie poszczescilo, ale jak zwykle sie przejechalem. Byla sobie taka sytuacja niedawno w szkole, ze siedzialem sobie z kolegami w bibliotece i obok nas grupa dziewczyn (powiedzmy, jedna polowa ladna, jedna polowa ktora mi sie nie podobala) i slysze cos takiego: "Ten w czerwonej bluzie?", po chwili "Ten, ten?" i jak patrze w ich strone to glupie miny i sie smieja cicho. Akurat wyczulem, ze nie smieja sie ze mnie, ale ze spodobalem sie jakiejs ich kolezance (z tej brzydkiej polowy dziewczyn). Odbijalo im konkretnie, widac, ze sie popisywaly, smiech, chichy, mowily glosniej niz zwyczajnie. Gdy kumple poszli, zostalem sam to postanowilem usiasc do komputera (tak mamy takowe w bibliotece) napisac prace na j. angielski, w miedzyczasie przysiadla sie obok taka fajna dziewczyna (z tej ladnej polowy) i po jakims czasie wola druga kolezanke (brzydka polowa) zeby jej cos wpisala, a ta sobie nie radzi, rece jej sie troche trzesa, ogolnie rozumiem, ze zastosowaly jakis trick zblizenia sie do mnie. No ale cala ta sytuacja zestresowala mnie, bo nie jestem do tego przyzwyczajony. Pozniej okazalo sie, ze jedna (prawdopodobnie z tych brzydkich) pytala o moje imie. A ja tymczasem zauroczylem sie ta kolezanka co usiadla przy mnie przy komputerze :(. Nawiazalem z nia slaby kontakt poprzez NK i tak sobie od niedawna gadamy. Nie wykazuje jakis wiekszych objawow zainteresowania moja osoba, a szkoda :(. Hmmm... moze ta brzydka nie bedzie tak brzydka, bo reszte nadrobi charakterem? Kto wie...
No w kazdym razie, ostatnia sytuacja potwierdza mojego pecha jezeli chodzi o dziewczyny. Jak mi sie jakas spodoba, to ona nie jest z mojej ligi, a jak ja sie komus spodobam to znow mi sie nie podoba :(.
Zycie jest skomplikowane.
czwartek, 20 stycznia 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)