Szkoda czasu na opisywanie, w skrócie, mój kolejny epizod z kobietą... chociaż jeszcze się nie skończył. Aby wam skrócic, napisałem swój pierwszy wiersz w życiu:
Najpierw tak, a potem nie,
kurwa kobieto, zdecyduj się!
Zaczyna się od rozmowy,
by wkroczyć na serca łowy.
We dwoje razem, snujecie rzeczy,
lecz ona potem… przeczy!
Coraz bardziej zatracasz się,
ty tak… ona już nie.
Początek, razem we dwoje,
myślisz: nie jestem sam, już się nie boje,
haha!, jakiś ty naiwny…
To kobieta, nie wiesz co Cię czeka.
Jakie przyniesie zmiany,
jedno jest pewne – jesteś zakochany!
Ślepy, niewidomy,
ją zobaczysz, umkną rozsądku domy.
Aż do czasu, gdy chcesz iść dalej,
robisz krok, nagle szok, wódki nalej!
Zaskoczenie, o co chodzi?
Jak to nie wiesz?... kobieta zmienną się rodzi.
Mówi, że kocha, daje znaki.
A nazajutrz rychła zmiana,
ona nie zna tego Pana…
Już nie czuje, tego czegoś,
jak to?! Tak to, jakoś tegoś…
Że za szybko, że za mocno…
Przecież miłość jest gwałtowna,
przecież trzeba brać te dobra.
Serce czasu nam nie liczy,
tylko czeka na nią w goryczy.
Gdy wszystko wyjdzie na jaw,
wiedz, że ona nie będzie dumny paw,
też jej będzie szkoda,
lecz tobie bardziej, leci woda…
Czujesz sól, to nie pot,
pewne krople przekroczyły płot.
Już za późno, chuj z tym kij,
chwyć za kufel – piwo pij!
czwartek, 14 stycznia 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)