czwartek, 23 grudnia 2010

Taka tam blyskotliwa mysl

Ostatnio tak mnie natchnelo: Ladni ludzie sa glupi, poniewaz wszystko przychodzi im z latwoscia (lub sa zajeci 'zabawami') i nie musza sie zastanawiac (tak jak brzydcy), czemu im cos sie nie udalo, a przynajmniej spedzaja nad tym diametralnie mniej czasu. Nie musza sie glowic, dlaczego ich ktos odrzucil, zastanawiac nad soba, myslec nad swoim postepowaniem, poprawiac sie...

Ale to tylko teza, nie jestem naukowcem.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Stress

Mialem pisac o stresie, ale przypomnialem sobie o tym blogu, a bardziej o jego wpisach. W ogole moje ostatnie 4 lata to poszukiwanie drugiej polowki, ktore z roku na rok narasta... Widocznie nadal nie moge pogodzic sie z tym, ze jestem kurwa brzydki, niewysportowany, ogolnie, nie-piekny fizycznie. Naiwnie wierze w to, ze jezeli przybiore masy ciala (okropny ze mnie chudzielec), zmienie fryzure na jakas cool (kurwa 2 rok zmieniam...), ogolnie poprawie wyglad (np. od pol roku nosze aparat na zeby, ktory pewnie skresla troche % moich szans, ale w przyszlosci znow mi zwiekszy) to sie jakos zmienie i 'panienki' zaczna na mnie leciec. Watpie, choc nie moge sie pogodzic z tym, ze tak sie nie stanie - nadzieja. Gdyby nie jakas mala wiara, cierpliwosc, ze jeszcze moze kiedys uda mi sie znalezc milosc juz dawno zakonczylbym swoje zycie. Druga sprawa to ze mam zjebany charakter/osobowosc... jestem duzym dzieckiem, egoista, egocentrykiem i materialista. Nie potrafie byc calkowicie 'dobry', zawsze musze widziec gdzies korzysc, nie potrafie byc bezinteresowny na dluzsza mete. Ehhh po huj ja to pisze? Zeby uspokoic wlasne ego, siebie, czy kurwa co? Sam nie wiem. Moze poprostu chce pisac i juz, nie widze w tym sensu. Jutro kolejny zjebany dzien, w tej zjebanej szkole... w tym roku moge nie zdac, mam problemy z polskiego i wf oraz przewiduje z angielskiego. O polskim to szkoda slow... wf - nauczycielka ktorej chyba nigdy sie okres nie konczy. Angielski? Nowa ksiazka dzieki ktorej co 2 tygodnie mamy sprawdzian ze slowek zawierajacych sie czcionka 12 na A4 - czyt. w huj za duzo na moje mozliwosci. W ogole ostatnio mam wrazenie, wroc! Wiem, na pewno, ze jestem troche 'gorszy' od innych, zawsze kurwa zamyslony, wolniej mysle, dluzej rozwiazuje zadania matematyczne, ogolnie taki nie ogarniety. Najgorsze jest to, ze nawet jakbym chcial to i tak nie moge z tym nic zrobic :/. Ja pierdole, teraz zdalem sobie sprawe, ze caly ten post to uzalanie sie nad soba i czemu kurwa ma to sluzyc :/?! No nic, pozdrawia Was czlowiek z wybujalymi ambicjami nie do spelniania.

czwartek, 14 stycznia 2010

A miało być tak pięknie...

Szkoda czasu na opisywanie, w skrócie, mój kolejny epizod z kobietą... chociaż jeszcze się nie skończył. Aby wam skrócic, napisałem swój pierwszy wiersz w życiu:

Najpierw tak, a potem nie,

kurwa kobieto, zdecyduj się!

Zaczyna się od rozmowy,

by wkroczyć na serca łowy.

We dwoje razem, snujecie rzeczy,

lecz ona potem… przeczy!

Coraz bardziej zatracasz się,

ty tak… ona już nie.

Początek, razem we dwoje,

myślisz: nie jestem sam, już się nie boje,

haha!, jakiś ty naiwny…

To kobieta, nie wiesz co Cię czeka.

Jakie przyniesie zmiany,

jedno jest pewne – jesteś zakochany!

Ślepy, niewidomy,

ją zobaczysz, umkną rozsądku domy.

Aż do czasu, gdy chcesz iść dalej,

robisz krok, nagle szok, wódki nalej!

Zaskoczenie, o co chodzi?

Jak to nie wiesz?... kobieta zmienną się rodzi.

Mówi, że kocha, daje znaki.

A nazajutrz rychła zmiana,

ona nie zna tego Pana…

Już nie czuje, tego czegoś,

jak to?! Tak to, jakoś tegoś…

Że za szybko, że za mocno…

Przecież miłość jest gwałtowna,

przecież trzeba brać te dobra.

Serce czasu nam nie liczy,

tylko czeka na nią w goryczy.

Gdy wszystko wyjdzie na jaw,

wiedz, że ona nie będzie dumny paw,

też jej będzie szkoda,

lecz tobie bardziej, leci woda…

Czujesz sól, to nie pot,

pewne krople przekroczyły płot.

Już za późno, chuj z tym kij,

chwyć za kufel – piwo pij!