czwartek, 3 grudnia 2009

Kurwa mać - czyli popierdolone sytuacje witają

Pisalem ostatnio, ze mi przeszlo? Heh, to sie pomylilem - powrocilo. Naszczescie troche oslabione ale jednak. Tydzien temu umowilem sie z nia na sobote. Wszystko szlo ok, az za dobrze. I jeb dzis mnie piorun trzasnal, napisala mi, ze ma jazdy w sobote... Kurwa to po co ja sie umawialem tydzien wczesniej?! Po to aby, takim sytuacja zapobiec, sam musialem swoje odwolac i jeszcze pare innych waznych dla mnie spraw. Pisze, ze przelozyla z piatku na sobote bo chce sie spotkac z bliska przyjaciolka, a kiedy indziej nie ma czasu. Huj, rozumiem, kazdy ma problemy i potrzebuje wsparcia bliskich, ale kurwa trzebabylo przenosic jazdy na sobote? Nie mozna bylo na niedziele/poniedzialek/wtorek? Podobno uwielbia jazde autem, niz cokolwiek innego - ok rozumiem to ale jazdy mozna zawsze przelozyc i jak sie jeden/dwa dni dluzej poczeka to nic sie nie stanie. Wywnioskowalem z tego jak ona mnie postrzega - poziom nizej niz przyjaciolka (calkowicie rozumiem) i poziom nizej niz jazdy, ktore mozna zawsze przelozyc... (to juz mniej rozumiem). Dobra umowilem sie z nia niech jutro zadzwoni do szkoly jazdy i sie spyta czy przelaza jej na inny dzien. Poszedlem ochlonac pod prysznic, wracam, a tu nagle dostaje info na NK od jej chloptasia, ze Basia miala ostatnio ciezki okres i zly humor i dopiero dzis jej sie poprawilo (fajnie, ze mi sie z tego powodu zwierzyla... widac jej szczerosc w stosunku do mnie). Pozniej pisze mi, ze sie dowiedzial o naszym spotkaniu i ze dla niej jazdy sa b. wazne, ze jezeli ona nie moze/nie chce sie ze mna spotkac w sobote to zebym to uszanowal (OK, ale niech mi powie ona wprost, ze NIE CHCE, bo moc to moze, nienawidze nieszczerosci). Jeszcze mnie w tej wiadomosci prosi, zebym nie mowil jej o tym, ze do mnie pisal... ogolnie to kolesia rozumiem, az dzwine, ze zachowal umiar i napisal z kulturka - doceniam to. Sam bym pewnie kolesia zbluzgal (podrywam mu dziewczyne :P). No i teraz kurwa nie wiem co robic. Czekac na odpowiedz, czy uda jej sie przelozyc jazdy, czy moze wkurwic sie i zerwac kontakt podajac jej adres do tego bloga, niech zobaczy co mysle, a moze przeniesc na przyszly tydzien... tyle ze glupio mi bedzie. Ehh... kurwa co za pojebana sytuacja, dzis wyszlo wiecej informacji co ona o mnie mysli niz kiedykolwiek. Najchetniej bym sie napil...