Wyglada to tak:
Szukam jakiegokolwiek kontaktu do niej np. prywatne wiadomosci na NK czy Last.fm albo nr GG. Zagaduje, wypytuje o zainteresowania, staram sie przeciagac rozmowe, ogolnie staje na glowie byle tylko miec jakis temat do pogadania, pogadamy sobie z 2 dni i koniec, nie mam o czym z nia gadac. W ogole sam pomysl, ze kiedykolwiek ja spotkam w realu wydaje sie absurdalny, fajnie tylko, ze przypominam sobie o tym jak skoncza sie tematy na rozmowe i zdaje sobie sprawe jaki bylem naiwny. Oczywiscie nigdy nie odwazylem spytac sie, czy w ogole sie jej podobam...
Chyba jestem typem faceta, ktory woli jak kobieta troche tez sie stara zainteresowac faceta, a nie tylko koles ja. Takich zauroczen mialem juz kilkanascie, nie wiem skad to sie bierze i jak to wyleczyc :/
W ogole odnosze wrazenie, ze w mojej miejscowosci nie ma fajnych dziewczyn, wiekszosc to blachary, nastepne pustaki, a te co maja w miare fajne charaktery to paszczury. Kurwa czemu musze byc pierdolonym wzrokowcem, ile bym dal aby moc ignorowac wyglad kobiety...
Nastepna sprawa to, zeby spotkac ludzi trzeba wyjsc z domu, no fajnie, tylko kurwa ja jakos od kilku lat nie mam okazji i wychodze sporadycznie, zazwyczej w weekend na piwo do baru z kumplami, a od czasu do czasu trafi sie jakas wieksza chlejnia to znow, nie ma wcale dziewczyn albo kurwa same blachary z pustakami. Wychodzil bym nawet codziennie, ale co mam wyjsc na miasto siasc na lawce w centrum i co? Golebie liczyc? Nie lubie sie wloczyc bez celu. Pewnie pomyslisz, mozesz przeciez z kumplem wyjsc, no tak fajnie, ale jak juz mowilem nie lubie wloczyc sie bez celu, po jakiejs godzinie lazenia nie ma o czym gadac... nikt nie siedzi w tych tematach co ja.