czwartek, 3 grudnia 2009
Kurwa mać - czyli popierdolone sytuacje witają
Pisalem ostatnio, ze mi przeszlo? Heh, to sie pomylilem - powrocilo. Naszczescie troche oslabione ale jednak. Tydzien temu umowilem sie z nia na sobote. Wszystko szlo ok, az za dobrze. I jeb dzis mnie piorun trzasnal, napisala mi, ze ma jazdy w sobote... Kurwa to po co ja sie umawialem tydzien wczesniej?! Po to aby, takim sytuacja zapobiec, sam musialem swoje odwolac i jeszcze pare innych waznych dla mnie spraw. Pisze, ze przelozyla z piatku na sobote bo chce sie spotkac z bliska przyjaciolka, a kiedy indziej nie ma czasu. Huj, rozumiem, kazdy ma problemy i potrzebuje wsparcia bliskich, ale kurwa trzebabylo przenosic jazdy na sobote? Nie mozna bylo na niedziele/poniedzialek/wtorek? Podobno uwielbia jazde autem, niz cokolwiek innego - ok rozumiem to ale jazdy mozna zawsze przelozyc i jak sie jeden/dwa dni dluzej poczeka to nic sie nie stanie. Wywnioskowalem z tego jak ona mnie postrzega - poziom nizej niz przyjaciolka (calkowicie rozumiem) i poziom nizej niz jazdy, ktore mozna zawsze przelozyc... (to juz mniej rozumiem). Dobra umowilem sie z nia niech jutro zadzwoni do szkoly jazdy i sie spyta czy przelaza jej na inny dzien. Poszedlem ochlonac pod prysznic, wracam, a tu nagle dostaje info na NK od jej chloptasia, ze Basia miala ostatnio ciezki okres i zly humor i dopiero dzis jej sie poprawilo (fajnie, ze mi sie z tego powodu zwierzyla... widac jej szczerosc w stosunku do mnie). Pozniej pisze mi, ze sie dowiedzial o naszym spotkaniu i ze dla niej jazdy sa b. wazne, ze jezeli ona nie moze/nie chce sie ze mna spotkac w sobote to zebym to uszanowal (OK, ale niech mi powie ona wprost, ze NIE CHCE, bo moc to moze, nienawidze nieszczerosci). Jeszcze mnie w tej wiadomosci prosi, zebym nie mowil jej o tym, ze do mnie pisal... ogolnie to kolesia rozumiem, az dzwine, ze zachowal umiar i napisal z kulturka - doceniam to. Sam bym pewnie kolesia zbluzgal (podrywam mu dziewczyne :P). No i teraz kurwa nie wiem co robic. Czekac na odpowiedz, czy uda jej sie przelozyc jazdy, czy moze wkurwic sie i zerwac kontakt podajac jej adres do tego bloga, niech zobaczy co mysle, a moze przeniesc na przyszly tydzien... tyle ze glupio mi bedzie. Ehh... kurwa co za pojebana sytuacja, dzis wyszlo wiecej informacji co ona o mnie mysli niz kiedykolwiek. Najchetniej bym sie napil...
piątek, 27 listopada 2009
Pustka, nuda, rutyna i prawo jazdy
I huj strzelil, czar prysl, chyba mi przeszlo. Nie mam juz tej nawalnicy na dziewczyny. Z czasem pewnie powroci, ale trzeba sie cieszyc poki mozna. Choc z drugiej strony czuje sie fatalnie nudno, mam taka puste w srodku, moje zycie mnie nudzi, dobija mnia ta rutyna -> szkoła -> nauka -> filmy/komp/anime/muza -> imprezy w weekendy. Kurwa, ja chce cos wiecej, wyruszyl bym sobie w swiat, kraje pozwiedzial... tylko nie samemu :(. Na poczatek moze Europe autostopem czy tam pociagiem (jest jakis trans-costam po calym starym kontynecie). Nie chce cale zycie siedziec przy kompie i zapierdalac na chleb. W ogole nie widze sensu pracowania do 65 roku zycia. Traci sie najlepsze lata zycia. Ahh... gdyby tak urodzic sie milionerem. Bo co to za zycie, nic nie warte, nikt o tobie nie bedzie pamietal (pomijajac nastepne 2 pokolenia rodziny, o ile bede ja mial...), nic po sobie swiatu nie zostawisz. Ja chce zrobic cos by mnie zapamietano, niekoniecznie w pozytywny sposob. Zycie bez pozostawienia czegos po sobie i pamieci jest bezwartosciowe. Jest sie jak milardy innych szarych ludzi. W ogole ostatnio tak sie zastanawiam co ja mam kurwa robic w przyszlosci? Wybrac cos co lubie i zyc w biedzie, czy zapierdalac jak osiol ale juz konkretnie zarabiac. Zreszta i tak nie mam pojecia w czym bym sie sprawdzil, co bym polubil poza niektorymi dziedzinami informatyki. Lubie WOS i Historie, no i podrozowanie, niech ktos mi podsunie jakis dobry zawod laczacy te 4 kategorie. Ehh... Pustka, nuda, rutyna. Chce czegos nowego! Jedyne co mnie trzyma na tym swiecie, to ciagle niewiadoma przyszlosc, filmy/net, no i tak lokalnie to kurs na prawo jazdy. Zyje sobie od jazdy do jazdy. Jeszcze zeby mi to wychodzilo... Nie moge polapac sie na tych skrzyzowaniach kto ma pierszenstwo, krzyzowki na testach normalnie rozwiazuje, ale w praktyce to jakos inaczej wyglada. Dobra konczy mi sie wena. Robic 18 czy nie? Ale to juz w nastepnej notce...
niedziela, 8 listopada 2009
Chuj z nalotem
Dzis sie dowiedzialem, ze jezeli maja logi moich poczynan na serwisie, to moga mi najwyzej zrobic nalot i dopiero jak znajda tam udostepniane pliki, to wtedy moge byc o nie sadzony + inne pierdoly ktore spotkali :>. Takze wiec moga sobie szukac, wszystkie dyski mam zaszyfrowane, a plytyki wyrzucone :).
Szkoda, ze mi to humoru nie poprawia, mam nadal watpliwosci co do szczerowsci panny od "magicznej nocy z telefonem" (oczarowala mnie). Heh, teraz niemoge wytrzymac bez zarwanej z nia nocy na skype... rozmowa na gg nic mi nie daje, jest nudna, ale video + dziwiek - to jest to. Boze ale ona jest zajebista, ma oczywiscie kilka wad, ale dosyc znosnych. Kurwa... niech ona rzuci tego chlopaka ze stulejka (nie pytajcie skad wiem :D). Stulejarz jeden, skubany wszedl mi w droge juz na poczatku, bo prawde mowiac zagadalem do niej hmm... w czerwcu? Fajnie sie nam gadalo i nagle jeb, okazalo sie ze chlopak sie jej oswiadczyl. Rozmawialem, z nia troche pozniej pare dni, ale jakos tak wyszlo, ze odpuscilem. Niedawno cos mnie wzielo, zeby zadzwonic o 1 w nocy do niej (lubie takie szalone decyzje :) ), no i sie stalo, podlapala temat, gadalismy chyba do 4, bylo zajebiscie, chciala sie umowic ze mna do kina, mowila ze ostatnio sie z chlopakiem ciagle kluca itd. Pozniej przez 3 dni kazdej nocy rozmawialismy z video na skypie. Ehh... te nocki. W koncu jej wyjawilem, ze cos czuje do niej. Zreszta nie bede opisywal tego 2 raz, macie o tym w poprzednich notkach. W kazdym razie widze, ze trudno im bedzie ze soba zerwac :(. No i przestala gadac tez o naszym wspolnym spotkaniu, czyli cos jest na rzeczy... na skypie tez nie chce gadac bo podobno chce wczesniej zasypiac. W ogole dzieki niej zawdzieczam to ze potrafie normalnie funkcjonowac po 4h snu, co kiedys bylo dla mnie kompletnie niemozliwe. Kurwa co robic... sroda jest wolna, moze umowic sie z nia? Ciekawe czy bedzie chciala, tzn "czy bedzie miala czas" :(.
Dobra spadam spac, i tak nic nie mam do roboty...
Szkoda, ze mi to humoru nie poprawia, mam nadal watpliwosci co do szczerowsci panny od "magicznej nocy z telefonem" (oczarowala mnie). Heh, teraz niemoge wytrzymac bez zarwanej z nia nocy na skype... rozmowa na gg nic mi nie daje, jest nudna, ale video + dziwiek - to jest to. Boze ale ona jest zajebista, ma oczywiscie kilka wad, ale dosyc znosnych. Kurwa... niech ona rzuci tego chlopaka ze stulejka (nie pytajcie skad wiem :D). Stulejarz jeden, skubany wszedl mi w droge juz na poczatku, bo prawde mowiac zagadalem do niej hmm... w czerwcu? Fajnie sie nam gadalo i nagle jeb, okazalo sie ze chlopak sie jej oswiadczyl. Rozmawialem, z nia troche pozniej pare dni, ale jakos tak wyszlo, ze odpuscilem. Niedawno cos mnie wzielo, zeby zadzwonic o 1 w nocy do niej (lubie takie szalone decyzje :) ), no i sie stalo, podlapala temat, gadalismy chyba do 4, bylo zajebiscie, chciala sie umowic ze mna do kina, mowila ze ostatnio sie z chlopakiem ciagle kluca itd. Pozniej przez 3 dni kazdej nocy rozmawialismy z video na skypie. Ehh... te nocki. W koncu jej wyjawilem, ze cos czuje do niej. Zreszta nie bede opisywal tego 2 raz, macie o tym w poprzednich notkach. W kazdym razie widze, ze trudno im bedzie ze soba zerwac :(. No i przestala gadac tez o naszym wspolnym spotkaniu, czyli cos jest na rzeczy... na skypie tez nie chce gadac bo podobno chce wczesniej zasypiac. W ogole dzieki niej zawdzieczam to ze potrafie normalnie funkcjonowac po 4h snu, co kiedys bylo dla mnie kompletnie niemozliwe. Kurwa co robic... sroda jest wolna, moze umowic sie z nia? Ciekawe czy bedzie chciala, tzn "czy bedzie miala czas" :(.
Dobra spadam spac, i tak nic nie mam do roboty...
środa, 4 listopada 2009
Czeka mnie nalot
Jak wiadomo, w sobote rano zgarneli wlascicieli hostingu plikow Odsiebie.com, pech, ze zachowaly sie logi uzytkownikow. Jako, ze jestem uploaderem pewnego forum, mialem tam czesc plikow, okolo 20GB. Pech chcial, ze na konferencji policji podano, ze uzytkownicy udostepniajacy pliki bez posiadania do nich praw autorskich beda scigani. Super :/ genialnie...
W najblizszych dniach moge sie spodziewac niebieskich kolegow oraz konfiskaty sprzetu. Jako, ze jestem zapobiegawczy zniszczylem wiekszosc plyt z nielegalnym oprogramowaniem. Filmy i muzyke sobie zostawilem bo to na szczescie legalne. Musze jeszcze zaszyfrowac dyski dwoch komputerow w domu... tylko co ja powiem rodzinie?
Nawet jak u mnie nic nie znajda, to przeciez bede sadzony z tych plikow co wrzucilem, slepo szacujac wyniesie to 20k w gore :(.
Jak pech to pech :/
Druga sprawa to wreszcie jej to powiedzialem... of course odpowiedz nie, z tym ze uslyszalem jeszcze gorsza "chcialabym powiedziec nie, ale powiem CHYBA nie". Nosz kurwa, tak bym sie zalamal przez kilka dni i mi by przeszlo, teraz mam naiwna nadzieje. Moze ona sie mna bawi? Kto wie... Gadam z nia codziennie kilka godzin na skype z kamerka, ona jest swietna... jej glos ("kyyaa") auuu. Jeszcze gorsze jest to ze chce ze mna pojsc do kina, tyle ze proponowala to wczesniej jeszcze niz jej to wyznalem w akcie przyjacielstwa (tak sie domyslam). I teraz nie wiem, czy ona robi to wszystko by mnie pocieszyc (czego nie nawidze - zajebiscie cenie szczerosc), czy faktycznie cos czuje. Heh. Nawet jesli to ona ma aktualnie chlopaka, wprawdzie nie uklada im sie najlepiej, ale wyczuwam ze latwo go nie rzuci. Boze jaka ja mam okropna fryzure, ale huj musze ja miesc - zapuszczam wlosy, ten okres przejsciowy jest okropny :(. Ehh
Ja chce stare dobre czasy bez ciagu na dziewczyny :(
W najblizszych dniach moge sie spodziewac niebieskich kolegow oraz konfiskaty sprzetu. Jako, ze jestem zapobiegawczy zniszczylem wiekszosc plyt z nielegalnym oprogramowaniem. Filmy i muzyke sobie zostawilem bo to na szczescie legalne. Musze jeszcze zaszyfrowac dyski dwoch komputerow w domu... tylko co ja powiem rodzinie?
Nawet jak u mnie nic nie znajda, to przeciez bede sadzony z tych plikow co wrzucilem, slepo szacujac wyniesie to 20k w gore :(.
Jak pech to pech :/
Druga sprawa to wreszcie jej to powiedzialem... of course odpowiedz nie, z tym ze uslyszalem jeszcze gorsza "chcialabym powiedziec nie, ale powiem CHYBA nie". Nosz kurwa, tak bym sie zalamal przez kilka dni i mi by przeszlo, teraz mam naiwna nadzieje. Moze ona sie mna bawi? Kto wie... Gadam z nia codziennie kilka godzin na skype z kamerka, ona jest swietna... jej glos ("kyyaa") auuu. Jeszcze gorsze jest to ze chce ze mna pojsc do kina, tyle ze proponowala to wczesniej jeszcze niz jej to wyznalem w akcie przyjacielstwa (tak sie domyslam). I teraz nie wiem, czy ona robi to wszystko by mnie pocieszyc (czego nie nawidze - zajebiscie cenie szczerosc), czy faktycznie cos czuje. Heh. Nawet jesli to ona ma aktualnie chlopaka, wprawdzie nie uklada im sie najlepiej, ale wyczuwam ze latwo go nie rzuci. Boze jaka ja mam okropna fryzure, ale huj musze ja miesc - zapuszczam wlosy, ten okres przejsciowy jest okropny :(. Ehh
Ja chce stare dobre czasy bez ciagu na dziewczyny :(
poniedziałek, 2 listopada 2009
Z kwiatka na kwiatek...
Kurwa... jeblo mnie na calego. Co jest kurwa ze mna? Jak tylko znajdzie sie jakas dziewczyna o podobnych zainteresowaniach, fajnej osobowosci i w miare wygladzie to dostaje swira na jej punkcie. Problem w tym, ze tych dziewczyn jest coraz wiecej, WTF?! Tylko zagada, ja lece jak piesek... O jednej zapomne, nagle mnie natchnie by sobie drydnac do niej o 1 w nocy, zajebiscie mi sie z nia pogada do 3 i juz na nia lece, ona na mnie? Niekoniecznie, nigdy nie moge tego wywnioskowac, raz daje takie znaki raz inne :/. Wprost nie zapytam - taki jestem :(.
W tej chwili podobaja mi sie 3 dziewczyny, z tym ze jedna spotkalem sie w realu? Fajnie nie? Z jednej strony widac bylo ze cos tam jest, z drugiej natomiast hujnia. Co to kurwa za pierdolony okres, ze tak mnie ciagnie do dziewczyn?! Wczesniej tego jakos nie czulem, nie potrzebowalem. Hormony? Kiedys wystarczyl pornos i tyle, teraz chce czegos wiecej i nie mowie tu tylko o seksie...
Kurwa mac :/
W tej chwili podobaja mi sie 3 dziewczyny, z tym ze jedna spotkalem sie w realu? Fajnie nie? Z jednej strony widac bylo ze cos tam jest, z drugiej natomiast hujnia. Co to kurwa za pierdolony okres, ze tak mnie ciagnie do dziewczyn?! Wczesniej tego jakos nie czulem, nie potrzebowalem. Hormony? Kiedys wystarczyl pornos i tyle, teraz chce czegos wiecej i nie mowie tu tylko o seksie...
Kurwa mac :/
piątek, 30 października 2009
"Podryw" przez neta
Nie wiem dlaczego, ale jak tylko zobacze na jakims serwisie dziewczyne interesujaca sie filmami, anime, majaca podobne gusta muzyczne musze sie zauroczyc i zawsze nic z tego nie wychodzi.
Wyglada to tak:
Szukam jakiegokolwiek kontaktu do niej np. prywatne wiadomosci na NK czy Last.fm albo nr GG. Zagaduje, wypytuje o zainteresowania, staram sie przeciagac rozmowe, ogolnie staje na glowie byle tylko miec jakis temat do pogadania, pogadamy sobie z 2 dni i koniec, nie mam o czym z nia gadac. W ogole sam pomysl, ze kiedykolwiek ja spotkam w realu wydaje sie absurdalny, fajnie tylko, ze przypominam sobie o tym jak skoncza sie tematy na rozmowe i zdaje sobie sprawe jaki bylem naiwny. Oczywiscie nigdy nie odwazylem spytac sie, czy w ogole sie jej podobam...
Chyba jestem typem faceta, ktory woli jak kobieta troche tez sie stara zainteresowac faceta, a nie tylko koles ja. Takich zauroczen mialem juz kilkanascie, nie wiem skad to sie bierze i jak to wyleczyc :/
W ogole odnosze wrazenie, ze w mojej miejscowosci nie ma fajnych dziewczyn, wiekszosc to blachary, nastepne pustaki, a te co maja w miare fajne charaktery to paszczury. Kurwa czemu musze byc pierdolonym wzrokowcem, ile bym dal aby moc ignorowac wyglad kobiety...
Nastepna sprawa to, zeby spotkac ludzi trzeba wyjsc z domu, no fajnie, tylko kurwa ja jakos od kilku lat nie mam okazji i wychodze sporadycznie, zazwyczej w weekend na piwo do baru z kumplami, a od czasu do czasu trafi sie jakas wieksza chlejnia to znow, nie ma wcale dziewczyn albo kurwa same blachary z pustakami. Wychodzil bym nawet codziennie, ale co mam wyjsc na miasto siasc na lawce w centrum i co? Golebie liczyc? Nie lubie sie wloczyc bez celu. Pewnie pomyslisz, mozesz przeciez z kumplem wyjsc, no tak fajnie, ale jak juz mowilem nie lubie wloczyc sie bez celu, po jakiejs godzinie lazenia nie ma o czym gadac... nikt nie siedzi w tych tematach co ja.
Wyglada to tak:
Szukam jakiegokolwiek kontaktu do niej np. prywatne wiadomosci na NK czy Last.fm albo nr GG. Zagaduje, wypytuje o zainteresowania, staram sie przeciagac rozmowe, ogolnie staje na glowie byle tylko miec jakis temat do pogadania, pogadamy sobie z 2 dni i koniec, nie mam o czym z nia gadac. W ogole sam pomysl, ze kiedykolwiek ja spotkam w realu wydaje sie absurdalny, fajnie tylko, ze przypominam sobie o tym jak skoncza sie tematy na rozmowe i zdaje sobie sprawe jaki bylem naiwny. Oczywiscie nigdy nie odwazylem spytac sie, czy w ogole sie jej podobam...
Chyba jestem typem faceta, ktory woli jak kobieta troche tez sie stara zainteresowac faceta, a nie tylko koles ja. Takich zauroczen mialem juz kilkanascie, nie wiem skad to sie bierze i jak to wyleczyc :/
W ogole odnosze wrazenie, ze w mojej miejscowosci nie ma fajnych dziewczyn, wiekszosc to blachary, nastepne pustaki, a te co maja w miare fajne charaktery to paszczury. Kurwa czemu musze byc pierdolonym wzrokowcem, ile bym dal aby moc ignorowac wyglad kobiety...
Nastepna sprawa to, zeby spotkac ludzi trzeba wyjsc z domu, no fajnie, tylko kurwa ja jakos od kilku lat nie mam okazji i wychodze sporadycznie, zazwyczej w weekend na piwo do baru z kumplami, a od czasu do czasu trafi sie jakas wieksza chlejnia to znow, nie ma wcale dziewczyn albo kurwa same blachary z pustakami. Wychodzil bym nawet codziennie, ale co mam wyjsc na miasto siasc na lawce w centrum i co? Golebie liczyc? Nie lubie sie wloczyc bez celu. Pewnie pomyslisz, mozesz przeciez z kumplem wyjsc, no tak fajnie, ale jak juz mowilem nie lubie wloczyc sie bez celu, po jakiejs godzinie lazenia nie ma o czym gadac... nikt nie siedzi w tych tematach co ja.
czwartek, 29 października 2009
Nieprzystosowany, zirytowany, olewany i olewajacy, kontrowersyjny i niezrozumiany, samotny...
Tak w kilku slowach mozna mnie opisac - chyba. Mozliwe, ze znow padlem ofiara swojego egoizmu i widze siebie inaczej niz inni.
Nie ogladam telewizji, nie pale, nie interesuje mnie ekologia, wali mnie nowa plyta Dody, rzygam na widok Ibisza, nie mam fotki czy fotoblogu, nie mam ochoty się bić z pierwszym lepszym gościem, śmieszą mnie wyznawcy JP (JPII tez tyle ze w mniejszym stopniu), nie slucham Peji czy Firmy, nie jestem bogaty ani biedny, nie palilem trawki (choc coraz bardziej mam ochote), nie jestem pacyfista, anarchia jest nie dla mnie, brzydze sie mega socjalizmem, nie jestem calkiem liberalny, geje mnie obrzydzaja, nie rozumiem euroentuzjastow, nie lubie dresow, jestem przeciw Traktatowi Lizbonskiemu, nie lubie komedi romantycznych i seriali typu "M jak Milosc", dziewczyny, ktore poleca na faceta z lepszym statusem/fajniejszym autem/wieksza kasa uwazam za dziwki, smiesza mnie feministki, nie lubie Tuska jak i Kaczynskiego, nie wierze w boga jak i w duchy, nienawidze jak mi sie cos narzuca, Obama to dla mnie marionetka, nie lubie cyganow i agresywnych wyznawcow allaha, nie czytam Bravo, denerwuja mnie blachary, nie mam fajnej fryzury, uwazam ze swinska grypa to propaganda rzadow i koncernow farmaceutycznych, nie uznaje patentow na cokolwiek,nie potrafie szanowac rodziny (nad czym ubolewam), nie przepadam za GMO, ZUS to dla mnie zuo, ZAiKS powinien splonac, kreacjonisci sa dla mnie idiotami, nie placze jak gina zwierzeta, potrafilbym zabic czlowieka w niektorych przpadkach - jestem SAM, nikt mnie nie rozumie, nikt nie podziela moich pogladow, mam 18 LAT.
Oglądam filmy na potęge, lubie kino Tarantino lub G. Ritcha, uwielbiam seriale typu Lost, Heroes, My Name is Earl czy Prison Break, rajcuje mnie anime, czytam od czasu do czasu fantastyke czy sci-fi, interesuje sie (czyt. jestem zmuszony/uzalezniony) komputerami, internetem, lubie naprawiac PCety, serwisowac je itp, nie wiem co chce robic w przyszlosci, czesto wspominam swoje dziecinstwo/dawne czasy, ogladalem wszystko co lecialo na RTL7, slucham Rocka, Punk-Rocka, Rocka-Alternatywnego, a wlasciwie wszystkiego, jestem eurosceptykiem, potrafie byc zabawny, staram sie myslec racjonalnie, lubie pizze i niezdrowe zarcie, ale moja waga nie przekracza 65kg, wiekszosc dnia spedza przed filmami czy netem, przesladuje mnie slomiany zapal, nie mam wielu znajomych, zadnych przyjaciol, paru kumpli, brakuje mi osob, ktore nie patrza na normy, wyjda pogadac o 1 w nocy, czy w lato na bosaka w nocy na cmentarz, najebia sie ze mna dobrym trunkiem, nie mialem nigdy prawdziwego zwiazku, szukam dziewczyny od jakiegos roku, szanuje wolnosc ludzi, ubieraj sie w co chcesz, rob co chcesz, byle bys nie krzywidzl innych, jesien mnie doluje, jestem czesto falszywy, choc pozniej tego zaluje, nie wiem jakie jest moje prawdziwe oblicze - zawsze mam kilka twarzy odpowiednio do sytuacji, nie potrafie sie odnalezc, albo jestem za powazny, albo nie widze umiaru... - jestem SAM, mam 18 LAT.
Kim jestem? Czego chce? Co bedzie dalej?
Nie ogladam telewizji, nie pale, nie interesuje mnie ekologia, wali mnie nowa plyta Dody, rzygam na widok Ibisza, nie mam fotki czy fotoblogu, nie mam ochoty się bić z pierwszym lepszym gościem, śmieszą mnie wyznawcy JP (JPII tez tyle ze w mniejszym stopniu), nie slucham Peji czy Firmy, nie jestem bogaty ani biedny, nie palilem trawki (choc coraz bardziej mam ochote), nie jestem pacyfista, anarchia jest nie dla mnie, brzydze sie mega socjalizmem, nie jestem calkiem liberalny, geje mnie obrzydzaja, nie rozumiem euroentuzjastow, nie lubie dresow, jestem przeciw Traktatowi Lizbonskiemu, nie lubie komedi romantycznych i seriali typu "M jak Milosc", dziewczyny, ktore poleca na faceta z lepszym statusem/fajniejszym autem/wieksza kasa uwazam za dziwki, smiesza mnie feministki, nie lubie Tuska jak i Kaczynskiego, nie wierze w boga jak i w duchy, nienawidze jak mi sie cos narzuca, Obama to dla mnie marionetka, nie lubie cyganow i agresywnych wyznawcow allaha, nie czytam Bravo, denerwuja mnie blachary, nie mam fajnej fryzury, uwazam ze swinska grypa to propaganda rzadow i koncernow farmaceutycznych, nie uznaje patentow na cokolwiek,nie potrafie szanowac rodziny (nad czym ubolewam), nie przepadam za GMO, ZUS to dla mnie zuo, ZAiKS powinien splonac, kreacjonisci sa dla mnie idiotami, nie placze jak gina zwierzeta, potrafilbym zabic czlowieka w niektorych przpadkach - jestem SAM, nikt mnie nie rozumie, nikt nie podziela moich pogladow, mam 18 LAT.
Oglądam filmy na potęge, lubie kino Tarantino lub G. Ritcha, uwielbiam seriale typu Lost, Heroes, My Name is Earl czy Prison Break, rajcuje mnie anime, czytam od czasu do czasu fantastyke czy sci-fi, interesuje sie (czyt. jestem zmuszony/uzalezniony) komputerami, internetem, lubie naprawiac PCety, serwisowac je itp, nie wiem co chce robic w przyszlosci, czesto wspominam swoje dziecinstwo/dawne czasy, ogladalem wszystko co lecialo na RTL7, slucham Rocka, Punk-Rocka, Rocka-Alternatywnego, a wlasciwie wszystkiego, jestem eurosceptykiem, potrafie byc zabawny, staram sie myslec racjonalnie, lubie pizze i niezdrowe zarcie, ale moja waga nie przekracza 65kg, wiekszosc dnia spedza przed filmami czy netem, przesladuje mnie slomiany zapal, nie mam wielu znajomych, zadnych przyjaciol, paru kumpli, brakuje mi osob, ktore nie patrza na normy, wyjda pogadac o 1 w nocy, czy w lato na bosaka w nocy na cmentarz, najebia sie ze mna dobrym trunkiem, nie mialem nigdy prawdziwego zwiazku, szukam dziewczyny od jakiegos roku, szanuje wolnosc ludzi, ubieraj sie w co chcesz, rob co chcesz, byle bys nie krzywidzl innych, jesien mnie doluje, jestem czesto falszywy, choc pozniej tego zaluje, nie wiem jakie jest moje prawdziwe oblicze - zawsze mam kilka twarzy odpowiednio do sytuacji, nie potrafie sie odnalezc, albo jestem za powazny, albo nie widze umiaru... - jestem SAM, mam 18 LAT.
Kim jestem? Czego chce? Co bedzie dalej?
Etykiety:
mlodziez,
nastolatek,
problem,
przemyslenia,
zycie
Subskrybuj:
Posty (Atom)